piątek, 5 grudnia
Aktualności

Półmartatońskie tango

   Witajcie! Kolejny weekend za nami, a w nim ciekawe i emocjonujące doświadczenia naszych biegaczy. Zaczynamy od Ducha Sanu, czyli letniej odsłony Ducha Pogórza. Organizatorzy przygotowali biuro zawodów… pod mostem w Sielnicy. Biegacze mieli do wyboru bieg na 10 km oraz wyzwanie na 24 godziny!

 Krótszą opcję wybrał Michał Naspiński. Trasa prowadziła po górzystym terenie Pogórza Przemysko-Dynowskiego z pięcioma sporymi podbiegami. Po raz pierwszy w życiu Michał zgubił się na trasie biegu. Po 3,5 kilometrach przybył na metę, po czym zrobił nawrót i ruszył z impetem ponownie na trasę. Pobiegł na tyle mocno, że wyprzedził niektórych biegaczy i ku zaskoczeniu zajął 2. miejsce w kategorii M18-29. Twierdził, że dla tego medalu musi ukończyć bieg (zdjęcie medalu w galerii). Prawda, że piękny?

 Tego samego dnia, ale nie o świcie, a zmierzchu na trasę VI PKO Piekarskiego Półmaratonu wybiegli nasi topowi półmaratończycy. Czekała ich ciekawa i mocno pofałdowana trasa prowadząca przez Piekary Śląskie. Ponoć o zmierzchu bardziej urokliwa. Wśród 800 biegaczy bieg ten ukończyło czworo Sokołów. Na rewelacyjnym 14. miejscu zafiniszował Kamil Motyka w czasie 1:21:36, jedynie 8 sekund gorszym od swojego rekordu życiowego na tym dystansie, jako 3. biegacz w kategorii M40. Kilka minut później niemalże równo na metę przybiegli Marcin Wołosz (1:26:05) oraz Mateusz Mikus (1:26:18) z nową życiówką w półmaratonie. Obaj sklasyfikowani w TOP30. Naszą wspaniałą ekipę uzupełnił Dominik Kindlik, który na mecie pojawił się 1:43:35 po strzale startera.

  W niedzielę nasz kolega Rafał Piejko wybrał się na XXVI edycję Cyklu Biegów Twierdzy Kraków – „Fort Benedykt”, gdzie pokonał trasę liczącą 10 km. Spore przewyższenia krakowskiego Pogórza, dukty leśne i 2 pętle mogły dać w kość. Rafał pokonał trasę w czasie 55:58, jako 10. mężczyzna w stawce. Po rywalizacji biegacze, jak i osoby im towarzyszące miały świetną okazję do poznania obiektów po dawnej Twierdzy Kraków pod opieką profesjonalnego przewodnika. Celem organizatorów jest właśnie połączenie biegania z możliwością odkrywania historii. Za kilka dni kolejne emocje.