Maratończycy, którzy startowali na dystansie Maratonu Na Herby (44km) musieli wstać skoro świt. Byli wśród nich: Karolina Kucza oraz Kacper
Pattak. Startowali z Zespołu Pałacowo-Parkowego Wiśniowa, aby przez Czarnorzecko-Strzyżowski Park Krajobrazowy i wszystkie najwyższe okoliczne górki z sumą podbiegów ponad 1500 metrów dobiec do centrum Strzyżowa. Niesamowicie spisała się Karolina Kucza,
która finiszowała jako 3-cia kobieta OPEN z czasem 5 godz. 28 min 38 sek. Godzinę później na mecie przy Domu Kultury Sokół z czasem 6 godz. 36 min. 00 sek. pojawił się równie zmęczony, co zadowolony Kacper Pattak, rozpoczynający swoją przygodę na tak długich trasach. Kolejna dwójka biegaczy pobiegła najkrótszą z przygotowanych tras z sumą podbiegów około 450 metrów. W świetnym stylu trasę przefrunął Michał Naspiński jako 2-gi wśród mężczyzn OPEN w rewelacyjnym czasie 1 godz. 2 min. 23 sek. Kilkanaście minut później na mecie zjawił się Rafał Piejko z oficjalnym czasem 1 
godz.19 min. 12 sek. i to nie było ostatnie słowo Rafała w ten weekend.
W niedzielę pobiegł w XXI Biegu Szlakiem Partyzantów z Lubatowej, zorganizowanym ku uczczeniu ich pamięci. Zawodnicy mieli do pokonania około 6 km, a Rafał finiszował ze świetnym czasem 28 min. 28 sek. Gratulujemy wytrwałości.
Mowa o Tatra SkyMarathon Skyrunner World Series organizowanym przez Klub Wysokogórski w Zakopanem. Mieliśmy swojego reprezentanta w biegu Orava Trail na około 36 km. Był nim Paweł Kmiecik, któremu szło świetnie. Trasa rozpoczynała się w Twardoszynie na Słowacji i miała mieć metę po polskiej stronie w Witowie. Niestety gdy Paweł był kilkanaście kilometrów przed metą organizatorzy przerwali zawody ze względu na burzę. Na punkcie pomiaru czasu Paweł został sklasyfikowany na 29-ym miejscu wśród mężczyzn na przeszło 200 śmiałków, którzy podjęli wyzwanie.
W ten weekend Runmageddonowe szaleństwo wylądowało w Lublinie. Nad Zalewem Zemborzyckim startowali najlepsi przeszkodowcy. Nasz kolega Patryk Haloszka wziął udział w tym wydarzeniu po raz pierwszy, wybierając trasę Intro na 3 km z 15 przeszkodami. Bez pomiaru czasu… tylko biegacz i przeszkody. Gratulujemy wytrwałości i mamy nadzieję, że się podobało i nie będzie to ostatni raz.














